środa, 22 czerwca 2011
Relacja z podobnego spotkania w Katowicach: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,101336,9624034.html Informacja o czyhających na mężów lafiryndach... szkoda słów... Kobieta promująca kolorowe kosmetyki powiedziała coś w tym stylu: „ Ja też jestem młodą mamą i nie wyobrażam siebie jak mogłabym się nie pomalować z rana. Przed ciążą się malowałam, w trakcie ciąży też i naturalne było dla mnie to, że po ciąży też będę. Wszyscy się pytali jak ja to robię, że zawsze taka zadbana chodzę, a ja im mówię, że nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej. Przecież jak mąż wraca do domu z pracy to nie chce widzieć tylko uśmiechniętego bobasa, lecz także zadbaną żonę. Jeśli nie będziemy o siebie dbać mąż nie będzie chciał do nas wracać.” Myślę, że ona nie jest mamą, albo miała nianię do dyspozycji, bo już widzę jak po nie przespanej nocy maluje się, a dziecko jej płacze za plecami. Abstrahując do tego, kiedy to robiła ważniejsze jest pytanie: po co? Czy naprawdę jak się pomalowała była szczęśliwszą osoba? Dlaczego kobieta nie może być po prostu zmęczona? Dlaczego nie może siedzieć w dresie bez tuszu na oczach? I czy naprawdę najważniejsze dla kobiety powinna być myśl czy mój mąż ma już inną czy jeszcze nie. Nie chodzi mi tylko o młodą mamę, ale także o inne kobiety. Z telewizji słychać tylko o nowych preparatach na odchudzanie. W Internecie najnowsze diety, ubrania optycznie wyszczuplające, kremy odmładzające, zabiegi upiększające. Nasuwa mi się pytanie: czy to my kobiety wymyślamy takie głupoty czy mężczyźni naprawdę tego od nas oczekują? Dlaczego nie kochamy siebie takich, jakie jesteśmy? Z dużym biustem lub małym. Wysokie lub szczupłe. Niebieskookie lub brązowookie. Blondynki, szatynki, rude, chude, przy kości, z rozstępami lub bez. Z cellulitem lub z wystającymi żebrami. Mające jedną pierś większa, lub płaski tyłek. Jesteśmy piękne, bo każda z nas jest inna!!! Notka pełna emocji przez to prawdopodobnie pełna błędów stylistycznych ;p
środa, 13 kwietnia 2011
Ostatnio wiało. Można powiedzieć, że nawet bardzo. Przechadzając się z Kajtkiem po parku natkneliśmy się na powalone drzewo. Drzewo znajduje się w Parku Andersa, zaraz obok płotu dzielacego go z bylym basenem. Nawiasem mówiąc czy ktoś pamieta jak te baseny były czynne?
niedziela, 10 kwietnia 2011
|
O autorach
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Bawmy się
Głowna na gazeta.pl
Korzystamy
Zaglądamy
Zamknięte
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||